Education under Occupation – Part II – Access

Kolejny film pokazujący smutną codzienność palestyńskich dzieci zmierzających do szkoły.
Podczas swojego pobytu w Palestynie miałem okazję obserwować wiele sytuacji gdy palestyńscy uczniowie napotykają na trudności w drodze do szkoły. Obserwowałem jak są zmuszone przechodzić przez kanał ściekowy przechodzący pod ruchliwą drogą, która odcięła ich wioskę od szkoły, wizytowałem także szkołę w An-Nabi Samwil i poznałem Janę – bohaterkę zamieszczonego filmiku.
Jana nie jest bynajmniej najgrzeczniejszym dzieckiem na świecie, nie jest też najlepszą uczennicą jaką widziałem. Powiedziałbym nawet, że jest pełnym energii, szkolnym rozrabiaką, którego zawsze i wszędzie jest pełno… jej ulubionym momentem dnia jest przerwa między lekcjami, gdy może grać w piłkę i ganiać się z innymi dziećmi po prowizorycznym, malutkim placu zabaw. Pozornie Jana jest najnormalniejszym dzieckiem, takim jak każde polskie dziecko wolące się bawić zamiast uczyć. Co jednak stanie się z psychiką tej małej ruchliwej dziewczynki w wyniku codziennego przekraczania checkpointów, uczenia się w szkole ogrodzonej wysoką siatką z drutem kolczastym, wepchniętej pomiędzy domy osadników żydowskich? Czy zdobywana w szkole wiedza zdoła się utrwalić w obliczu ciągłego stresu na jaki narażone są palestyńskie dzieci?

Zwykły wpis

W zeszłą środę sędzia sądu magistratu Jerozolimy orzekł, że podczas policyjnych przesłuchań małoletnich Palestyńczyków mogą być obecni ich rodzice. To co z europejskiej perspektywy wydaje się czymś jak najbardziej naturalnym i zrozumiałym było dotychczas, w Izraelu i na terenach okupowanych, nie do pomyślenia.

Czy ta decyzja jednego z sędziów wpłynie na lepsze i bardziej ludzkie traktowanie zatrzymanych nieletnich Palestyńczyków? Jak dotąd można zaobserwować wzrost zatrzymań i aresztowań nieletnich co niestety nie napawa optymizmem.

1381334_10153342559750182_770411081_n

529195_10153343107345182_1847344534_n

1380252_10153342807470182_2111041005_n

564475_10153343049240182_1763457296_n

1381459_10153335753315182_1855522166_n

IMG_5276_edited_edited

IMG_5359_edited

Dzieci Palestyny #2

Galeria

Sheikh Jarrah

jbi_edited

Podczas mojego pierwszego pobytu w Jerozolimie odwiedziłem Sheikh Jarrah. Postronna osoba przechodząca obok okupowanych przez żydowskich osadników domów nie zda sobie sprawy, co tam się wydarzyło. Okolica wygląda dość typowo, wręcz biednie. Zastanowić mogą jedynie izraelskie flagi na niektórych budynkach i pełne pogardy spojrzenia osadników. Nie boją się oni wychodzić przed skradzione Palestyńczykom domy, wyśmiewać międzynarodowych obserwatorów, prowokować turystów, którzy przyszli posłuchać o historii tej części Jerozolimy. Wiedzą, że są bezkarni, że każde przewinienie ujdzie im na sucho, że izraelski rząd stoi za nimi murem.
Początkowo nie mogłem uwierzyć, że coś tak absurdalnego mogło mieć miejsce, niedowierzałem jednemu z Palestyńczyków, który opowiadał o dniu kiedy został wyrzucony ze swego domu, o swym proteście polegającym na zamieszkiwaniu w namiocie przed posesją. Próbowałem logicznie wytłumaczyć sobie całą sytuację, poskładać wszystkie elementy w całość, wziąć poprawkę na ból i żal jaki odczuwali wyrzuceni Palestyńczycy. Wydawało mi się, że z pewnością opowieść jest mocno „koloryzowana”, że nie jest realne by osadnicy po prostu wtargnęli do domu, wyrzucili całą rodzinę i śmiali im się w twarz w momencie gdy policja traktuje prawowitych właścicieli jak intruzów.
Takie wątpliwości miałem w pierwszych dniach mojego pobytu w Palestynie. Dziś, po miesiącu, nie zadaję sobie głupich pytań jak to jest możliwe, jak tak absurdalne rzeczy mogą się wydarzyć. Dzieją się one każdego dnia, nie tylko w Jerozolimie, ale na całym Zachodnim Brzegu Jordanu.

Obejrzyj film My Neighbourhood: a Palestinian boy’s view of Israeli settlements

Zwykły wpis

Z serii „ciekawostki”.
Na jerozolimskiej starówce aż roi się od rozmaitych koszulek z dziwnymi, często dość idiotycznymi obrazkami. Oto jeden z nich…
IMG_2693

PikaJew

Obrazek

Egipt oczami Palestyńczyków

Spacerując 2 dni temu po jerozolimskim starym mieście natknąłem się na t-shirt obok którego nie mogłem przejść obojętnie. Niestety nie miałem czasu, żeby go kupić, więc zrobiłem tylko zdjęcie.

Dla niewtajemniczonych nadmienię, że na zdjęciu jest egipski generał Abdel Fattah al-Sisi, który rękami społecznego ruchu Tamarud oraz innych ówczesnych opozycjonistów, dokonał zamachu stanu i obalił prezydenta Mursiego oraz odsunął Braci Muzułmanów od władzy (aresztując ponad 300 liderów ugrupowania). Obecnie al-Sisi i jego ludzie pod pretekstem zaprowadzania porządku w Egipcie mordują setki zwolenników Bractwa Muzułmańskiego. Pojawiły się również doniesienia, że z więzienia ma zostać zwolniony obalony w wyniku Arabskiej Wiosny Hosni Mubarak, a uważany przez wielu za „ojca egipskiej rewolucji” ElBaradei ma stanąć niebawem przed sądem… Taka to egipska demokracja, o którą walczyli opozycjoniści.

IMG_0913_edited

Zwykły wpis

Taybeh, nargila i „Zielona linia” nocą

Na wstępie muszę napisać coś typowo polskiego – tak, tak, muszę ponarzekać, żeby nie było tak pięknie… W hotelu w Jerozolimie miałem tak słaby Internet, że jakakolwiek aktywność na blogu, facebooku czy nawet napisanie krótkiego maila było niemalże niemożliwe.

Tak więc odcięty od świata (czyt. Internetu) wraz z innymi uczestnikami programu udałem się do pobliskiej knajpy by wypalić nargilę (dla niewtajemniczonych fajkę wodną lub sziszę) i wypić palestyńskie piwo „Taybeh„. Oczywiście piwo znacząco odbiega smakowo od tych naszych, nie wspominając czeskich Pilsnerów czy Budwaiserów, ale na taką pogodę i w doborowym towarzystwie więcej nie było mi potrzeba.

Po kilku godzinach przesiadywania w knajpie, grupa z Brazylii zapragnęła zobaczyć „Zieloną linię” (linię zawieszenia broni po wojnie 1948 r.) i stare miasto nocą. Tak więc wybraliśmy się na długi nocny spacer (poza 4 osobami z Brazylii, przechadzały się też 2 bliźniaczki z Ekwadoru i chłopak z RPA, tak więc towarzystwo bardzo międzynarodowe).

Wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt, że przez te eskapady zarwaliśmy kolejną noc, a dziś od rana usiłowali nas szkolić. Szkolenia szkoleniami, najbardziej wartościowa była wizyta w biurze UN OCHA, gdzie w bardzo przystępny sposób przedstawiono realia życia na Zachodnim Brzegu Jordanu (akurat dla mnie nie było tu nic nowego, raczej powtórka, ale nadarzyła się okazja do wymiany doświadczeń i opinii).

Po powrocie do hotelu zostaliśmy wyposażeni w kamizelki z logo EAPPI i inne gadżety, które się przydadzą w kolejnych 3 miesiącach, po czym w godzinach szczytu wsiedliśmy w busa i za 25 szekli pojechaliśmy do Hebronu, żeby zobaczyć miejsce, w którym będziemy mieszkać. A jutro… kolejna dawka szkoleń, informacji o Hebronie, problemach z jakimi będziemy musieli sobie radzić itp.

img_0953_edited

Zwykły wpis

OK, jestem na miejscu.

Mimo ostrzeżeń i wielu opowieści o problemach na granicy udało mi się przejść bez żadnych problemów. Co prawda dostałem kilka standardowych pytań, po co przyjeżdżam, na jak długo i czy to mój pierwszy pobyt w Izraelu, ale trwało to nie dłużej niż 5 minut. Mam nadzieję, że przy wyjeździe będzie podobnie, ale to dopiero za 3 miesiące.

Po transferze do Jerozolimy i kilku godzinach snu ruszyliśmy na „wycieczkę” po Jerozolimie połączoną ze wzajemnym zapoznaniem. Jak na tak krótki czas za dużo wiadomości, za dużo nowych i egzotycznych imion i nazw, ale ludzie, z którymi będę współpracował wydają się bardzo mili i podejrzewam, że nie będzie żadnych problemów w komunikacji.

O Jerozolimie nie będę wiele opowiadał, po prostu wrzucę kilka zdjęć.

IMG_0804

IMG_0856

IMG_0834

IMG_0867

IMG_0869

Jerozolima – dzień 1

Obrazek