Education under Occupation – Part II – Access

Kolejny film pokazujący smutną codzienność palestyńskich dzieci zmierzających do szkoły.
Podczas swojego pobytu w Palestynie miałem okazję obserwować wiele sytuacji gdy palestyńscy uczniowie napotykają na trudności w drodze do szkoły. Obserwowałem jak są zmuszone przechodzić przez kanał ściekowy przechodzący pod ruchliwą drogą, która odcięła ich wioskę od szkoły, wizytowałem także szkołę w An-Nabi Samwil i poznałem Janę – bohaterkę zamieszczonego filmiku.
Jana nie jest bynajmniej najgrzeczniejszym dzieckiem na świecie, nie jest też najlepszą uczennicą jaką widziałem. Powiedziałbym nawet, że jest pełnym energii, szkolnym rozrabiaką, którego zawsze i wszędzie jest pełno… jej ulubionym momentem dnia jest przerwa między lekcjami, gdy może grać w piłkę i ganiać się z innymi dziećmi po prowizorycznym, malutkim placu zabaw. Pozornie Jana jest najnormalniejszym dzieckiem, takim jak każde polskie dziecko wolące się bawić zamiast uczyć. Co jednak stanie się z psychiką tej małej ruchliwej dziewczynki w wyniku codziennego przekraczania checkpointów, uczenia się w szkole ogrodzonej wysoką siatką z drutem kolczastym, wepchniętej pomiędzy domy osadników żydowskich? Czy zdobywana w szkole wiedza zdoła się utrwalić w obliczu ciągłego stresu na jaki narażone są palestyńskie dzieci?

Reklamy
Zwykły wpis

al jaz

Al Jazeera nadała niedawno bardzo ciekawy dokument o trudnych relacjach Palestyńczyków z żydowskimi osadnikami. Duża jego część jest poświęcona Hebronowi i pokazuje miejsca w których pracowałem i ludzi, których miałem okazję poznać (zarówno Palestyńczyków jak i żydowskich osadników).
Choć od mojego powrotu z Hebronu minęło już prawie 4,5 miesiąca to nadal widok checkpointów, zamkniętych sklepów na ul. Męczenników (Shuhada St.), izraelskich żołnierzy i policji granicznej, ale przede wszystkim Palestyńczyków walczących każdego dnia o swoją godność wzbudza we mnie nieopisane emocje i powoduje, że chciałbym spakować kilka najpotrzebniejszych rzeczy i tam wrócić. Wrócić do miasta absurdu, miasta naznaczonego brakiem sprawiedliwości, segregacją, przemocą i nienawiścią – miasta, które mimo tych wszystkich negatywnych rzeczy daje się pokochać i w którym zostawia się cząstkę siebie.
PS. w 44:33 filmu przez sekundę można mnie zobaczyć jak robię zdjęcia 😉

http://www.aljazeera.com/programmes/aljazeeraworld/2014/03/journey-into-an-invisible-war-20143248374757523.html

Link

Podczas tegorocznych żydowskich świąt Sukkot Hebron zamienił się w prawdziwe pole bitwy. Centrum miasta codziennie około południa zamieniało się nie do poznania. Znikały stragany z owocami i warzywami, sklepikarze zamykali miejsca swojej pracy, a w miejsce gdzie zazwyczaj stoją minibusy, których kierowcy głośno zachęcają przechodniów do podróży, pojawiali się demonstranci i izraelska armia.

O wydarzeniach z tegorocznego Sukkotu pisałem już w artykule Gaz na ulicach, gdzie można zobaczyć kilka ciekawych zdjęć z zamieszek. Dziś proponuję krótki filmik na którym widać izraelskich żołnierzy i policjantów strzelających do Palestyńczyków stalowymi kulami pokrytymi gumą i gazem łzawiącym.

Choć Hebron wygląda obecnie nieco inaczej to wspomnienia przedstawione w filmie przez byłych izraelskich żołnierzy, a obecnie członków Breaking the Silence (izraelskiej organizacji skupiającej byłych żołnierzy, którzy chcą podzielić się doświadczeniami z czasów służby wojskowej) są nadal aktualne. Palestyńczycy zamieszkujący w Hebronie nadal nie mogą korzystać z niektórych ulic, część z nich nadal nie może powrócić do swych domów, ponownie otworzyć swych sklepów. Palestyńskie dzieci wciąż są aresztowane (nie wspominając o dorosłych), a gaz na ulicach nie jest niczym szczególnym i nietypowym…

Fotosesja

Jednym z ulubionych zajęć izraelskich żołnierzy stacjonujących w Hebronie jest fotografowanie obserwatorów praw człowieka (oczywiście w przerwie między wystrzeliwaniem gazu łzawiącego i rzucaniem granatów hukowych). Pewnego dnia jeden z nich, tuż po wystrzeleniu gazu w kierunku 10-14-letnich dzieci stojących w okolicy szkoły, próbował sfotografować i mnie. Najwyraźniej nie zauważył, że dysponowałem „nieco” lepszym aparatem niż ten w jego smartphonie. I właśnie w ten sposób umożliwił mi zrobienie całkiem niezłego zdjęcia.

CP 29_Hebron

CP 29_Hebron

Zwykły wpis