Education under Occupation – Part II – Access

Kolejny film pokazujący smutną codzienność palestyńskich dzieci zmierzających do szkoły.
Podczas swojego pobytu w Palestynie miałem okazję obserwować wiele sytuacji gdy palestyńscy uczniowie napotykają na trudności w drodze do szkoły. Obserwowałem jak są zmuszone przechodzić przez kanał ściekowy przechodzący pod ruchliwą drogą, która odcięła ich wioskę od szkoły, wizytowałem także szkołę w An-Nabi Samwil i poznałem Janę – bohaterkę zamieszczonego filmiku.
Jana nie jest bynajmniej najgrzeczniejszym dzieckiem na świecie, nie jest też najlepszą uczennicą jaką widziałem. Powiedziałbym nawet, że jest pełnym energii, szkolnym rozrabiaką, którego zawsze i wszędzie jest pełno… jej ulubionym momentem dnia jest przerwa między lekcjami, gdy może grać w piłkę i ganiać się z innymi dziećmi po prowizorycznym, malutkim placu zabaw. Pozornie Jana jest najnormalniejszym dzieckiem, takim jak każde polskie dziecko wolące się bawić zamiast uczyć. Co jednak stanie się z psychiką tej małej ruchliwej dziewczynki w wyniku codziennego przekraczania checkpointów, uczenia się w szkole ogrodzonej wysoką siatką z drutem kolczastym, wepchniętej pomiędzy domy osadników żydowskich? Czy zdobywana w szkole wiedza zdoła się utrwalić w obliczu ciągłego stresu na jaki narażone są palestyńskie dzieci?

Zwykły wpis

Niektórzy mówią, że edukacja jest najlepszą alternatywą dla ekstremizmu, podstawą do prawidłowego ukształtowania człowieka, szansą na awans społeczny i realizację marzeń. Co stanie się zatem z człowiekiem w dorosłym życiu, jeśli za młodu odbierzemy mu możliwość normalnej edukacji? Jak głębokie będą rany, gdy zmusimy go do przeżywania ogromnego stresu związanego z codziennym przechodzeniem przez checkpointy w drodze do szkoły, z ciągłym narażeniem na atak ze strony osadników żydowskich, groźbą aresztowania?
W tym krótkim filmiku zobaczycie to jak wygląda dostęp do edukacji w Hebronie, na co są narażone tamtejsze dzieci, jak wygląda ich codzienność. Wielu z tych dzielnych malców poznałem osobiście, widziałem na własne oczy aresztowanie Nura i Mohameda z pierwszej sceny filmu, spędziłem prawie każdy dzień mojego pobytu w Palestynie na osławionej Shuhada St. monitorując dostęp tych dzieci do edukacji… chciałbym powiedzieć, że po 15 miesiącach od mojego powrotu coś zmieniło się na lepsze – niestety byłaby to nieprawda.
Hebrończycy nie tracą jednak nadziei i nadal wysyłają swe dzieci do szkoły, a te codziennie zmagają się z problemami, które złamałyby niejednego z nas.

Link

Podczas tegorocznych żydowskich świąt Sukkot Hebron zamienił się w prawdziwe pole bitwy. Centrum miasta codziennie około południa zamieniało się nie do poznania. Znikały stragany z owocami i warzywami, sklepikarze zamykali miejsca swojej pracy, a w miejsce gdzie zazwyczaj stoją minibusy, których kierowcy głośno zachęcają przechodniów do podróży, pojawiali się demonstranci i izraelska armia.

O wydarzeniach z tegorocznego Sukkotu pisałem już w artykule Gaz na ulicach, gdzie można zobaczyć kilka ciekawych zdjęć z zamieszek. Dziś proponuję krótki filmik na którym widać izraelskich żołnierzy i policjantów strzelających do Palestyńczyków stalowymi kulami pokrytymi gumą i gazem łzawiącym.

Kto otruł Arafata?

Jasir Arafat, najważniejsza postać w palestyńskiej historii, niekwestionowany symbol swego narodu i wieloletni lider palestyńskiej polityki wrócił na czołówki gazet. Stało się tak dzięki dochodzeniu zleconemu przez katarską stację telewizyjną Al Jazeera, która postanowiła zbadać sprawę nagłej i zagadkowej śmierci „Mr. Palestine”.

Graffiti z wizerunkiem Arafata - CP Qalandia

Graffiti z wizerunkiem Arafata – CP Qalandia

Już w 2004 roku gdy Arafat podupadł na zdrowiu a następnie szybko zmarł w jednej z najlepszych klinik na świecie spekulowano, że został otruty. Jednak przez lata nikt nie podjął się zadania wyjaśnienia przyczyn tego zagadkowego zgonu. Świat, ale i sami Palestyńczycy szybko zajęli się innymi sprawami. Dopiero w listopadzie 2011 r. jeden z dziennikarzy Al Jazeery podczas spotkania z wdową po Arafacie – Suhą – podjął ten temat i rozpoczęło się dziennikarskie śledztwo. Początkowo przebadano jedynie ubrania, które nosił palestyński lider tuż przed śmiercią. Z uwagi na fakt, iż nie wykryto żadnych konwencjonalnych trucizn przeprowadzono testy na bardziej wyszukane, w tym polon-210, którym został otruty w 2006 r. Aleksandr Litwinienko. Pozytywne wyniki badań doprowadziły do sytuacji, w której rozpoczęła się „walka” o ekshumację Arafata i przeprowadzenie badań na jego szczątkach.

Początkowo władze Autonomii Palestyńskiej stanowczo się temu sprzeciwiały, a poszczególni oficjele otwarcie mówili, że jest ona niepotrzebna, bo Palestyńczycy i tak wiedzą jaka jest prawda. Suha Arafat, wspierana przez Al Jazeerę nie ustawała jednak w swym uporze i ostatecznie dokonano ekshumacji i pobrano 20 próbek ze szczątków byłego palestyńskiego lidera, które trafiły do ośrodków badawczych w Szwajcarii, Rosji i Francji. W listopadzie 2013 r. pierwsze dwa ośrodki wydały raporty dotyczące ekspertyz.

Zdaniem naukowców ze Szwajcarii wyniki badań mogą sugerować, że Arafat faktycznie został otruty polonem-210, gdyż stężenie tego pierwiastka w niektórych z jego szczątków znacznie przekracza przyjęte normy (poziom stężenia polonu przekraczał normę przynajmniej 18-krotnie). Szwajcarzy nie chcieli jednak kategorycznie wskazać, że niepodważalną przyczyną śmierci palestyńskiego lidera był właśnie polon, choć uważają, że jest to wysoce prawdopodobne.

Zupełnie inne oświadczenie wydał natomiast zespół rosyjski, który w swym raporcie oświadczył, że przeprowadzone przez nich ekspertyzy nie pozwalają na potwierdzenie, ale i zaprzeczenie tezy o otruciu polonem. Niemniej z przechwyconego przez Al Jazeerę tajnego raportu wynika, że Rosjanie zbadali jedynie 4 z 20 próbek, a ich dobór był co najmniej zastanawiający, gdyż pochodziły one z fragmentów ciała, w których pierwiastki takie jak polon są niezwykle trudne do wykrycia.

Francuski zespół nadal nie wydał swojego oświadczenia w powyższej sprawie i na razie nie wiadomo, kiedy to nastąpi, niemniej z uwagi na podejrzenie, że Jasir Arafat mógł zostać zamordowany, francuski wymiar sprawiedliwości rozpoczął dochodzenie w tej sprawie.

Grób Arafata - Ramallah

Grób Arafata – Ramallah

Cała sprawa jest niezwykle delikatna, nie wiadomo czy kiedykolwiek uda się stuprocentowo potwierdzić lub obalić tezę o otruciu Arafata polonem, najprawdopodobniej nie dowiemy się również, kto stał za potencjalnym zabójstwem. Do substancji takich jak polon mają bowiem dostęp jedynie rządy niektórych państw, więc wyjaśnienie takiej sprawy mogłoby wywołać niebezpieczne konsekwencje dla całego regionu.

Choć Izrael stanowczo odcina się od jakichkolwiek powiązań ze śmiercią Arafata to naturalnym jest, że to właśnie to państwo jest wymieniane jako najbardziej prawdopodobny sprawca – tak przez przeciętnych Palestyńczyków, jak i przez niektórych decydentów Autonomii Palestyńskiej. Ciekawa jest natomiast zmiana w poglądach mieszkańców Zachodniego Brzegu Jordanu, którzy po ujawnieniu wyników badań powszechnie i jawnie oskarżają także ówczesnych współpracowników Arafata.

„Za zabójstwem stał Izrael, to pewne, ale współpracowali z nim politycy Autonomii. To oni chcieli odsunąć Arafata i uzyskać dostęp do władzy i pieniędzy” – mówi Hira, właścicielka szkoły nauki jazdy. To zdanie podziela jej mąż Samir, ale i wielu Palestyńczyków, szczególnie tych zawiedzonych rządami Fatahu i wątpiących w proces pokojowy.

Dżamal, właściciel sklepu z wyrobami skórzanymi jest nawet bardziej konkretny – „Za zamachem stoi Abbas i Dahlan. To oni najwięcej skorzystali na śmierci Arafata.” Jednym tchem dodaje również, że „truciznę dostali od Izraela, sami nie mieli do niej dostępu.”

W taką wersję wydarzeń wierzą również niektóre osoby blisko związane z Fatahem i do niedawna bezgranicznie oddane partii i obecnemu prezydentowi Mahmudowi Abbasowi. Jest wśród nich Nadżah, mieszkaniec jednego z hebrońskich obozów uchodźców, który szybko ucina niewygodną konwersację – „Politycy kłamią, wszyscy, bez wyjątku.”

Choć niekiedy pojawiają się także inne typy, często raczej nie poparte żadnymi przemyśleniami, takie jak ten Hasana, który bez namysłu rzuca „USA i Izrael, to oni odpowiadają za to, co dzieje się w Palestynie”, to zdecydowana większość Palestyńczyków podejrzewa zmowę izraelskich i palestyńskich decydentów. Co ciekawe, mieszkańcy Zachodniego Brzegu Jordanu, zazwyczaj niechętnie mówiący o swoich przekonaniach politycznych, nie kryją w tym przypadku swych opinii i nie szczędzą krytyki obecnie rządzącym. Lecz czy można się temu dziwić w obliczu braku jakichkolwiek perspektyw na poprawę ich sytuacji, gdy w tym samym czasie rosną kolejne osiedla żydowskie, ale i wielkie wille liderów Fatahu?

Mauzoleum Arafata - Ramallah

Mauzoleum Arafata – Ramallah

Zwykły wpis

Kamizelki nie są w modzie

Jednym z głównych zadań uczestników programu EAPPI jest tzw. „protective presence”, czyli bycie obecnym i widocznym w miejscach, w których może dochodzić do łamania praw człowieka. Taka „obecność” ma na celu danie do zrozumienia, że każde naruszenie prawa zostanie odnotowane i uwiecznione w formie zdjęć czy filmów. Ma także spowodować, że izraelski żołnierz czy policjant choć przez chwilę zastanowi się czy warto nadużywać swojej władzy względem Palestyńczyków. By nikt nie miał wątpliwości, że ma do czynienia z obserwatorami praw człowieka, wszystkie organizacje działające na terenie Zachodniego Brzegu Jordanu mają specjalne kamizelki ze swoim logo i skrótem nazwy.

Wspomniane kamizelki zazwyczaj świetnie spełniają swoje zadanie, zarówno Palestyńczycy jak i izraelscy żołnierze rozpoznają poszczególne organizacje, mają przynajmniej ogólne pojęcie o ich działalności i zadaniach. Nierzadko spotyka się Palestyńczyków, którzy dziękują za obecność na Zachodnim Brzegu i doceniają starania obserwatorów co dodatkowo motywuje do pracy i pozwala niekiedy ponownie uwierzyć w zasadność wykonywanych zadań.

Noszenie logo organizacji monitorującej prawa człowieka może jednak przysporzyć również problemów. Miejscem gdzie międzynarodowi obserwatorzy od pewnego czasu nie są mile widziani są okolice meczetu Abrahama w Hebronie. Choć przez długi czas nie było żadnych przeciwwskazań, by nosić odpowiednio oznaczone ubrania, od kilku miesięcy ta kwestia stała się niezwykle istotna dla izraelskiego wojska i policji. Zgodnie z zapewnieniami stacjonujących tam sił izraelskich istnieje rozkaz zabraniający działaczom i wolontariuszom poszczególnych organizacji zaznaczania w ten sposób swojej obecności w okolicach meczetu (jedyną uprawnioną do tego organizacją jest TIPH).

Oczywiście nikt nie jest w stanie udowodnić, że powyższy rozkaz istnieje, nikt go nie widział w formie pisemnej, co więcej, niekiedy nie jest on przestrzegany przez samych żołnierzy, którzy nie zwracają uwagi na to czy ktoś nosi kamizelkę z logo czy nie.

Istnienie takiego rozkazu wydaje się mało prawdopodobne również ze względu na fakt, iż byłby on całkowicie irracjonalny. Z jakiego powodu mianoby bowiem zabronić noszenia takiego czy innego ubioru nie urażającego uczuć religijnych żadnej ze stron i nie będącego w sprzeczności z miejscowym sposobem ubierania się? Czym różni się kamizelka z nazwą organizacji działającej na rzecz praw człowieka od tej z logo jednej z drużyn piłkarskich (dla Palestyńskich chłopców istnieją jedynie Real Madryt i FC Barcelona)? Trudno sensownie odpowiedzieć na te pytania.

Nie potrafią na nie odpowiedzieć nawet sami policjanci i żołnierze stojący na punktach kontrolnych. Ich jedynym wytłumaczeniem jest powtarzane jak mantra zdanie „taki mam rozkaz wydany przez dowódcę”. Gdy natomiast będziemy kontynuować rozmowę i twardo obstawać przy tym, by domniemany rozkaz został w jakikolwiek sposób potwierdzony szybko usłyszymy „takie jest prawo i jeśli się nie dostosujecie zostaniecie aresztowani”.

Ciekawym doświadczeniem jest również spotkanie z osobą pełniącą danego dnia funkcję dowódcy. Choć można byłoby się spodziewać jasnych i konkretnych informacji dotyczących podstaw wydania takiego a nie innego rozkazu rzeczywistość jest zupełnie inna. Podczas ostatniego monitorowania dostępu Palestyńczyków do hebrońskiego meczetu Abrahama dowódca policji używając niewybrednych słów wrzeszczał po angielsku i hebrajsku na grupę obserwatorów wyrzucając ich poza punkt kontrolny. Efektem jego teatralnego zachowania było to, że aktywiści monitorowali „checkpoint” z odległości 20-30 metrów.

Nie ma wątpliwości, że przedstawiona powyżej sytuacja ma na celu jedynie utrudnić obserwatorom wykonywanie ich zadań, by wywrzeć na nich presję, sprowokować ich, a nawet aresztować i deportować do kraju pochodzenia, tak jak to miało miejsce kilka tygodni temu w przypadku jednej z kanadyjskich aktywistek. Ma ona także pokazać obserwatorom, ale i Palestyńczykom, kto tu rządzi, bez względu na to czy światowa opinia publiczna dowie się o poczynaniach Izraela czy też nie.

Ciekawe jest również to, że problem z noszeniem kamizelek dotyczy jedynie okolic meczetu Abrahama w Hebronie, mieście w którym nieustannie działa wiele organizacji na rzecz ochrony praw człowieka i każda z nich używa tego rodzaju oznaczenia swojej obecności. Pozostaje jedynie domniemywać, że zdaniem izraelskiej policji i wojska kamizelki wyszły już z mody i stopniowo należy zmieniać garderobę.

dowódca po wyrzuceniu aktywistów z okolic wejścia do meczetu Abrahama

dowódca po wyrzuceniu aktywistów z okolic wejścia do meczetu Abrahama

widok z pierwszego "checkpointu" na kolejny, znajdujący się przy wejściu do meczetu Abrahama

widok z pierwszego „checkpointu” na kolejny, znajdujący się przy wejściu do meczetu Abrahama

 

Zwykły wpis

Kultura i Polityka nr 11 „Arabskie rewolucje i kontrrewolucje”

logo wseTrochę to trwało, ale w końcu jest nowy numer Zeszytów Naukowych WSE „Kultura i Polityka” z moim artykułem.

Niestety to co w nim opisywałem już się troszkę „przedatowało” ale jest to dowód, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie są niesamowicie dynamiczne i trudne do prognozowania. Poniżej streszczenie. Zachęcam do lektury.

WPŁYW ARABSKIEJ WIOSNY NA SYTUACJĘ W PALESTYNIE I IZRAELU

„Wystąpienia społeczne w świecie arabskim zapoczątkowane w Tunezji w styczniu 2011 roku diametralnie zmieniły układ sił w regionie. W zależności od kraju można zaobserwować różne formy społecznego nacisku na władzę i rozmaite reakcje rządzących na postulaty obywateli. Światowe media skupiły się na najbardziej spektakularnych i krwawych wydarzeniach, takich jak rewolucja w Egipcie, która doprowadziła do obalenia długoletniego prezydenta Hosniego Mubaraka czy wojna domowa w Libii, w wyniku której śmierć poniósł przywódca tego kraju Muammar Kaddafi. Wiele uwagi poświęcono również wydarzeniom w Tunezji, gdzie zapoczątkowano tzw. Arabską Wiosnę, jak również Syrii, w której nadal trwają krwawe starcia ludności z siłami rządowymi. Nieco rzadziej podnoszono kwestie związane z reformami w Maroku, protestami w Jemenie czy niepokojami w pozostałych państwach arabskich. Dynamiczny rozwój wydarzeń w poszczególnych krajach, a także zaangażowanie świata zachodniego w wydarzenia w regionie spowodował, że mniej uwagi poświęcono sytuacji w Autonomii Palestyńskiej i Izraelu, które od lat nie schodziły z pierwszych stron gazet. Nie ma jednak wątpliwości, że i tam Arabska Wiosna odcisnęła swoje piętno i miała ogromny wpływ na wydarzenia ostatniego roku.

Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie wpływu, jaki arabskie rewolty wywarły na graczy w Autonomii Palestyńskiej i Izraelu. Tekst prezentuje przyczyny i efekty poszczególnych działań, zmianę ich strategii i cele oraz możliwe skutki, jakie mogą przynieść społeczeństwom i rządom opisywanych podmiotów w najbliższej przyszłości. Tym samym pokazuje, w jaki sposób znacząca zmiana w regionalnej strukturze politycznych możliwości (McAdam i in. 1996, Wiktorowicz 2004, Gorlach i Mooney 2009) wpłynęła na transformacje w części Bliskiego Wschodu, gdzie z pozoru niewiele się zmieniło.”


Zwykły wpis