Droga do szkoły przeciętnego palestyńskiego dziecka mieszkającego w Hebronie niczym nie przypomina tej, którą każdy z nas przebywał w swojej młodości. Nikomu z nas nie przyszłoby nawet do głowy, że poza pokusą pójścia na wagary, młodzi Palestyńczycy muszą pokonać jeszcze jedną poważną przeszkodę na swojej drodze po wiedzę. Tą przeszkodą jest „checkpoint”, strzeżony przez izraelskich żołnierzy bądź straży granicznej (mimo iż znajduje się on w samym centrum palestyńskiego Hebronu, oddalonego kilkadziesiąt kilometrów od „zielonej linii” mającej stanowić przyszłą granicę).

Poza oczywistym utrudnieniem jakie stanowi konieczność przejścia przez wykrywacz metalu, a niekiedy sprawdzeniem czy w plecaku ucznia podstawówki nie jest przypadkiem przenoszona „terrorystyczna kontrabanda”, uczniowie codziennie muszą zmagać się ze strachem wywoływanym przez uzbrojonych żołnierzy. A ci bynajmniej nawet nie starają się być choć odrobinę przyjaźni.

1380637_10153351241405182_1369604948_n

Część dzieci przez lata zdążyła już przywyknąć do tych „chorych” warunków okupacji i traktuje „checkpointy” jako coś normalnego. Część z nich, w szczególności młodzi chłopcy, starają się pokazać, że są już dorośli i wpisać się w trend walki o wolną Palestynę. Najlepszym na to sposobem, w ich opinii, jest rzucanie kamieni w kierunku „checkpointu”. Większość z nich jest zbyt młoda by dorzucić kamieniem do izraelskich żołnierzy, a strach związany z możliwością aresztowania powoduje, że zanim jeszcze wypuszczą kamień z ręki już zaczynają uciekać. Palestyńczycy widzą jednak w ich zachowaniu ideały intifady, chęć patriotycznej walki o ojczyznę.

Choć zachowanie młodych chłopców z europejskiej perspektywy jest po prostu głupie i nie przynosi żadnych korzyści, to reakcja na nie izraelskich żołnierzy i straży granicznej wychodzi poza wszelkie granice.

Jakim mianem można bowiem określić rzucenie granatów hukowych w tłum dzieci? Jak można wytłumaczyć użycie gazu łzawiącego w stosunku do dzieci, nawet jeśli część z nich nieudolnie rzuciło kilka kamieni? Jak nieczułym trzeba być, by w celu „ukarania” i wystraszenia kilku młodych „rozrabiaków” naraża się zdrowie uroczych maluchów maszerujących za rączkę ze swoim starszym rodzeństwem w drodze do przedszkola lub szkoły? Po przeszło dwóch miesiącach spędzonych w Hebronie, po wielu rozmowach z żołnierzami, osadnikami żydowskimi, Izraelczykami i Palestyńczykami, wciąż nie jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania…

IMG_5296

IMG_6026_edited

IMG_6350_edited

IMG_6277_edited

IMG_6302_edited

IMG_6306_edited

IMG_6279_edited

Reklamy

Dzieci Palestyny #3

Galeria

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s